Czeską Ścieżką do schroniska „Pod Łabskim Szczytem”

Wędrówkę Czeską Ścieżką do schroniska „Pod Łabskim Szczytem” – a właściwie dalej, bo na Szrenicę – polecili mi moi przyjaciele ze Szklarskiej Poręby, za co jestem im niezmiernie wdzięczny. To było coś wspaniałego! Jazda w górę wyciągiem krzesełkowym jest wprawdzie przyjemna, ale to nie to, co wejście na ten czy ów szczyt na własnych nogach. Jestem też zdania, że góry nie są po to, aby się po nich bujać przy pomocy mechanicznych urządzeń. Tych mamy dość na co dzień, a o czasu do czasu dobrze jest chyba poświętować 😉 Inaczej po co by było wybierać się akurat w góry?

Marszrutę Czeską Ścieżką można rozpocząć w miejscu, gdzie ulica Jeleniogórska i rzeka Kamienna przebiegają w najbliższym sąsiedztwie kasy Karkonoskiego Parku Narodowego, skąd możemy się udać nad Wodospad Szklarki – jest to jednocześnie początek czwartego etapu szlaku turystycznego, który opisałem z zakładce Do Wodospadu Szklarki 1 (trasa 1). Zaczynając z tego miejsca, zahaczymy więc po drodze o ten zjawiskowy wodospad i schronisko „Kochanówkę”, co nie jest do pogardzenia. Na Czeską Ścieżkę możemy jednak wejść z dowolnego miejsca położonego powyżej wodospadu, a bliżej centrum Szklarskiej Poręby. Ja na przykład dotarłem do niej po raz pierwszy od strony ul. Kasprowicza (boczna ul. 1-go maja), bo akurat miałem bliżej 😉

Pierwszą atrakcją, na jaką natrafimy – poza samą naturą, oczywiście – jest Czeska Kładka. Niby nic wielkiego, ale w środowisku tak surowym i skąpym w ślady jakiejkolwiek obecności człowieka (no, może bez przesady) robi jednak niesamowite wrażenie. Wprowadza też nastrój przygody 😉

Czeska Ścieżka na Łabski Szczyt (3)
Czeska Kładka na Czeskiej Ścieżce. Kliknij zdjęcie, aby zobaczyć więcej. Fot. Grzegorz Tomicki.

Za Czeską Kładką szlak prowadzi już ostro pod górę. Przyznam szczerze, że w pewnym momencie ostro zakuło mnie serce i zakręciło mi się w głowie. W młodości miałem pewne złe doświadczenie z chodzeniem po górach, kiedy to po prostu padłem twarzą w śnieg i myślałem, że już po prostu po mnie. Zacząłem się więc zastanawiać, co będzie wyżej, a nawet rozważałem możliwość zrezygnowania z tej być może zbyt forsownej wycieczki. Wokół żywego ducha – w Szklarskiej bywam z reguły poza sezonem – miejsce trudno dostępne. Kto by mnie tu znalazł w razie czego? Ale co tam – pomyślałem – zakończyć żywot w tak pięknych okolicznościach przyrody, to chyba nie najgorszy finał 😉 Na szczęście, im wyżej, tym było lepiej. Zdrowie nie tylko nie zawiodło, ale nawet poczułem przypływ nowych, zupełnie świeżych sił. Nigdy nie zapomnę tego uczucia i nie zamieniłbym tych chwil na nic.

Czeska Ścieżka na Łabski Szczyt (31)
Na Czeskiej Ścieżce przyroda robi miejscami wrażenie naprawdę dzikiej. Kliknij zdjęcie, aby zobaczyć fotogalerię. Fot. Grzegorz Tomicki.

I uczucie to wciąż rosło, aż do samego schroniska „Pod Łabskim Szczytem”. A w drodze z Łabskiego Szczytu na Szrenicę osiągnęło apogeum. Chyba doznałem niezłego, euforycznego kopa, bo w pewnym momencie zachciało mi się śpiewać lub krzyczeć, co slina na język przyniesie, ale o tym opowiem może następnym razem. A zatem, ludzie, dalej na Czeską Ścieżkę, która prowadzi do samiusieńkiego nieba. Przekonajcie się sami 🙂

Czeska Ścieżka na Łabski Szczyt (92)
I już przy Schronisku Pod Łabskim Szczytem. Fot. Grzegorz Tomicki.

Bo w drodze Czeską Ścieżką na Łabski Szczyt jest tak, że człowiek najpierw myśli, że wyzionie ducha odbytnicą, a potem nie tylko zapomina o wszelkich brzydkich wyrażeniach, ale popada w taką euforię – zupełnie bezpodstawnie – że sławiłby świat i całą ludzkość na czym by tam one nie stały 😉