Na Śnieżne Kotły Czeską Drogą przez schronisko „Pod Łabskim Szczytem”

 

Śnieżne Kotły to najefektowniejsze i najlepiej wykształcone kotły polodowcowe w całych Karkonoszach. Stanowią jedną z ich głównych atrakcji. Urwiska Dużego Kotła osiągają ponad 200 metrów wysokości, a widok, jaki się stamtąd rozpościera, jest po prostu niesamowity. Umiejscowiona nad nimi stacja przekaźnikowa TV jest obok Śnieżki najbardziej charakterystycznym elementem panoramy Karkonoszy, choć wielu z nas wolałoby, aby w tym miejscu funkcjonowało – jak dawniej – schronisko. Zostało ono zamknięte dla turystów i przekształcone w stację przekaźnikową przed Igrzyskami Olimpijskimi 1960 r. w Rzymie. Szkoda, bo naprawdę go w tym miejscu brakuje – a co komu po telewizji, nieprawdaż?

Podejście na Śnieżne Kotły to nie w kij dmuchał. Mniej wytrawni turyści mogą mieć z tym kłopoty, ale trud rzeczywiście się opłaca. Kto przeszedł ten szlak, wie, o czym mówię – a kto tego jeszcze nie zrobił, niech czym prędzej rusza w drogę!

Czeska Droga (1)
W tym miejscu rozpoczyna się Czeska Droga, czyli właściwy szlak na Śnieżne Kotły przez schronisko „Pod Łabskim Szczytem”. Kliknij zdjęcie, aby zobaczyć fotogalerię z tego etapu trasy. Fot. Grzegorz Tomicki.

Żółty szlak prowadzący na Śnieżne Kotły rozpoczyna się w centrum Szklarskiej Poręby i prowadzi ulicami Jedności Narodowej, 1 Maja i Kilińskiego. Przy Muzeum Mineralogicznym wchodzimy do lasu i zaczynamy właściwą wędrówkę Czeską Drogą w kierunku schroniska „Pod Łabskim Szczytem”. Równolegle do Czeskiej Drogi nieco po lewej biegnie tzw. Czeska Ścieżka, prowadząca w tym samym kierunku. Nazwy nie są przypadkowe, Ścieżka jest rzeczywiście ścieżką, a Droga – przeważnie – drogą. Niech nas zatem nie zdziwi, kiedy ni stąd, ni zowąd przemknie obok jakiś samochód dostawczy. Czeska Droga i Czeska Ścieżka – którą osobiście lubię bardziej – zbiegają się tuż pod schroniskiem.

Czeska Droga (36)
Mostek nad Złotym Potokiem. Kliknij zdjęcie, aby zobaczyć fotogalerię z tego etapu trasy. Fot. Grzegorz Tomicki.

Szlak wytyczony jest leśną drogą, w pobliżu płynącego obok Złotego Potoku, który w końcu przekraczamy położonym nad nim drewnianym mostkiem (nie jestem pewien, ale chyba nawet kilka razy). Miejscami droga jest dosyć stroma, o czym najlepiej świadczą siedzący tu i ówdzie zasapani niedzielni turyści. Mówimy im „dzień dobry” – to miły na szlaku zwyczaj – i idziemy dalej. Wkrótce docieramy do niczego sobie grup skalnych Wahadło i Kukułcze Skały. To niechybny znak, że schronisko „Pod Łabskim Szczytem” tuż-tuż.

Czeska Droga (52)
Kukułcze Skały poniżej schroniska „Pod Łabskim Szczytem”. Kliknij zdjęcie, aby zobaczyć fotogalerię z tego etapu trasy. Fot. Grzegorz Tomicki.

W schronisku pijemy ciepłą herbatkę, wrzucamy co nieco na ruszt – palenie papierosów zostawiamy mniej rozgarniętym – i ruszamy dalej, w naprawdę wysokie góry. Swoją drogą, nic mnie tak nie zaskakuje, jak widok niedopałka czy puszki po piwie na szlaku. Ludzie są naprawdę dziwni.

Schronisko Pod Łabskim Szczytem (9)
Schronisko „Pod Łabskim Szczytem”. Jedno z kultowych miejsc w Karkonoszach. Kliknij zdjęcie, aby zobaczyć fotogalerię. Fot. Grzegorz Tomicki.

Przy rozstaju szlaków nad schroniskiem trzymamy się żółtego koloru i trawersując północne zbocza Łabskiego Szczytu – ponad Łabskim Kotłem – kierujemy się kamienną ścieżką w stronę Rezerwatu Śnieżnych Kotłów. Roślinności tutaj jak kot napłakał, ale widoki już mamy wspaniałe – Szrenica, panoramy Szklarskiej Poręby i Kotliny Jeleniogórskiej. A wyżej będą jeszcze lepsze!

1 (14)
Pomiędzy schroniskiem „Pod Łabskim Szczytem” a Śnieżnymi Kotłami. W tle Szrenica i widok na Kotlinę Jeleniogórską. Kliknij zdjęcie, żeby zobaczyć fotogalerię z tego etapu trasy. Fot. Grzegorz Tomicki.

Z niejakim trudem, ale i z wielką frajdą docieramy w końcu do wypłaszczenia grzbietowego, a wkrótce też do budynku – że tak splunę – stacji przekaźnikowej TV, przy którym znajduje się skałka zwana Czarcią Amboną. A skałka Czarcia Ambona lepiej wygląda niż się nazywa, możecie mi wierzyć.

1 (74)
Nad Śnieżnymi Kotłami: Stacja Przekaźnikowa TV i skałka o wdzięcznej nazwie Czarcią Amboną. Kliknij zdjęcie, aby zobaczyć więcej. Fot. Grzegorz Tomicki.

Od stacji przekaźnikowej i Czarciej Ambony szlak kieruje się prosto nad krawędź Wielkiego Śnieżnego Kotła, ponad którym wznosi się kilka punktów widokowych. Tutaj ostatecznie dowiadujemy się, dlaczego było warto pchać się aż tak wysoko! Dna Śnieżnych Kotłów – Małego (dobre sobie!) i Wielkiego – leżą na wysokości 1170-1240 m, a urwiste ściany osiągają do 200 metrów wysokości. Na wschodzie wznosi się olbrzymia, zasłana rumowiskami skalnymi kopuła szczytowa Wielkiego Szyszaka (1509 m n.p.m.).

1 (86)
Śnieżne Kotły w (prawie) całej krasie. Kliknij zdjęcie, aby zobaczyć dużo więcej. Fot. Grzegorz Tomicki.

A którędy wrócić? Najlepiej inną drogą. Opcji jest kilka – a więc mapy do ręki i planujcie! To też piękny element tej zabawy. Albo zaglądajcie na tę stronę – na pewno coś o tym jeszcze będzie.

Wszędzie w Karkonoszach jest zjawiskowo. Ale Śnieżne Kotły – Mały 😉 i Duży – obok Wielkiego Szyszaka i Czarciej Ambony to jest prawdziwy kosmos! No i atłasowa czapeczka z czarcim chwostem na czubku dla tego, kto wymyśla wszystkie te nazwy!

Moją pierwszą wyprawę na Śnieżne Kotły odbyłem w całkiem niezłych butach, tyle że przeznaczonych do biegania (sprawiły się całkiem nieźle) i w krótkich spodenkach, za to w ciepłej bluzie. I był to trafiony wybór, bo mimo połowy listopada pogoda była nadzwyczajna. Rzecz jasna, w górach – zwłaszcza wysoko – raz bywa ciepło, a zaraz potem wieje chłodem, ale co do mnie, to rozgrzewa mnie sama wędrówka po ulubionych miejscach 😉 A zaraz potem kupiłem sobie takie buty, w których wprawdzie raczej nie pobiegam, za to do łazikownia po szlakach nadają się jak żadne inne 😉