Śląskie Kamienie

Wróciłem z dalekiej podróży
do nizin, a teraz chodzę skacząc
po Śląskich Kamieniach jak gdyby

nigdy nic, jak gdyby zawsze coś.
Nie kocham się wprawdzie
jak dawniej, ale kocham

jak nigdy. Jak gdyby za zgodą
autora przemierzam góry, padoły,
padoły gór i góry padołów.

Z lasu wychodzę zawsze
na swoje, to znaczy widzę wszystko
clair et distinct: ten Grzbiet jest

Śląski, ten Kowarski, ten Czeski.
Tamtym Czarnym nie chodzę,
bo Czarny.

Grzegorz Tomicki



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *