Grzegorz Tomicki: Konie Apokalipsy

Nie przewidywałem takiego rozwoju tej poezji, nie spodziewałem się tak porywającego z nią po latach spotkania. Wielokrotna rozkosz lektury: nazwy obce, które brzmią jak własne, radość współziomka-wędrowcy z Sudetów, a tu dokładniej z Karkonoszy i Kotliny Jeleniogórskiej, wreszcie potęga smaku, perfekcja poetyckiego języka wiążącego ze sobą wszystko w zasięgu spełniającego się na wysokości (gór i dojrzałej świadomości) życia. Jeżeli my, pisarze Sudetów, pracujemy nad jakąś nową mitologią miejsca, to Grzegorz Tomicki już gra pierwsze skrzypce w tej orkiestrze.
Karol Maliszewski

Dowiedz się więcej

Konie Apokalipsy

Miało mnie tutaj nie być i wkrótce mnie tu nie będzie, tymczasem stanąłem na wysokości Skalnika i Ostrej Małej w Rudawach, to znaczy posilam się i pożywiam przy Koniach Apokalipsy, kamiennych ostańcach, gdzie moje miejsce. Podobno przede mną gasili tu pożar harcerze, ale nie ugasili. Podobno jeden z tych koni jest mój. Podobno przy życiu … Dowiedz się więcej