Category Archives: Ciekawostki

Ivo Łaborewicz: Sekrety Jeleniej Góry

Ivo Łaborewicz: Sekrety Jeleniej Góry
Ivo Łaborewicz: Sekrety Jeleniej Góry

Sekrety Jeleniej Góry Ivo Łaborewicza zawierają także takie budujące rozdziały jak Przemysłowiec o gołębim sercu, którego bohaterem jest Eugen Füllner, jeden z najbardziej znanych producentów maszyn papierniczych na świecie. Jego najważniejsze zasługi są jednak zupełnie innego rodzaju. Otóż w okresie galopującego kapitalizmu Füllner dbał o dobro swoich pracowników w sposób zupełnie wyjątkowy, „stawiając się niejako w roli ojca”. Założył dla nich w Bad Warbrunn (dzisiaj Cieplice) zakładową kasę chorych, zbudował pływalnię z kąpieliskiem leczniczym, a nawet zapewnił mieszkania, budując całe osiedle „z pełną infrastrukturą socjalną ze sklepami, przychodnią lekarską, przedszkolem, biblioteką, bankiem i placem sportowym”.

Füllner angażował się także w różne akcje charytatywne, wsparł finansowo budowę szkoły snycerskiej oraz linii tramwajowej. Ja sam jako świeżo upieczony ciepliczanin najbardziej jestem mu wdzięczny za wyjątkowej urody Park Norweski nad Wrzosówką, ze sztucznym jeziorkiem i zbudowanym w skandynawskim stylu „smoczym” Pawilonem Norweskim.

Zmarł jako bogaty i szanowany człowiek. O jego cieplicki grób dbają polscy kontynuatorzy budowy maszyn papierniczych w Cieplicach, ale i zwykli mieszkańcy. Panowie idący-po-trupach-przedsiębiorcy polscy XXI wieku – może warto brać przykład?

Grzegorz Tomicki (fragment recenzji, która ukaże się w miesięczniku „Odra”)

Jest takie miasto, do którego w 1945 roku przyjechała Triller, Eugenia Triller, i ocaliła je od zapomnienia. O godzinie 11.45 podają tam obiad składający się z błękitnego pstrąga górskiego i tzw. śląskiej bomby, a w eleganckich kieliszkach kołysze się wino Karkonoszy. Miłośnicy wycieczek wyruszają tramwajem z placu Zamkowego do Sobieszowa i dalej pieszo wędrują na zamek Chojnik. Kinomani szturmują salę teatralną „Apollo” ze szklanym świetlikiem na suficie. Wciąga ich zaczarowany świat sztukmistrzów, klaunów i zespołów akrobatycznych. Na ławce w jednym z jeleniogórskich liceów siedzi zaczytany Stanisław Bareja. Alina i Czesław Centkiewiczowie już stukają w maszynę do pisania, tworząc kolejną niezapomnianą polarną historię, a koreańskie dzieci wesoło biegają po fabryczce zabawek Zorka. Jednak o godzinie 12.55 dyżurny telefonu alarmowego Milicji Obywatelskiej odbiera zgłoszenie – przerażony głos informuje go o makabrycznym wydarzeniu… Czy ma to coś wspólnego z ciekawską kobietą wędrującą podziemnymi korytarzami? A może to już zupełnie inna historia?

Ivo Łaborewicz złamał wszystkie pieczęcie broniące tajemnic Jeleniej Góry. Nie czekaj, poznaj sekrety tego wyjątkowego miasta!

Nota wydawcy

Autor: Ivo Łaborewicz
Tytuł: Sekrety Jeleniej Góry
Wydawca: Księży Młyn Dom Wydawniczy
Miejsce i data wydania: Łódź 2019
Stron: 160
ISBN: 9788377295007



Do Jeleniej Góry i z powrotem, czyli rachunki włóczykija

Byłem dzisiaj w Jeleniej Górze. Dokonałem pobieżnych obliczeń. Aby przejść z dworca PKS przy Nowym Rynku do oddalonego o kilometr sklepu Decathlon i z powrotem, musiałem osiem razy stawać na światłach i przepuścić jakieś dwieście samochodów z okładem. Wróciłem najszybciej, jak mogłem. Czyli autobusem, który dwadzieścia kilometrów robi w godzinę, zatrzymując się na wszystkich dwudziestu czterech przystankach, bez względu na to, czy ktoś na nich wsiada-wysiada. W Szklarskiej Porębie na wszelki wypadek od razu zajrzałem do lasu. Nie miałem czego ani po co liczyć. Wszystko było na miejscu, w całości, na wyciągnięcie ręki.    

Continue reading… →

Wzburzony Kamieńczyk

Potok Kamieńczyk w Szklarskiej Porębie, pomiędzy wodospadem a rzeką Kamienną. W kwietniu 2019 roku nagle zrobił się upał i śniegi topniały na wyprzódki. Pamiętam, lataliśmy z koleżanką po Czarnym Kotle, Rudawach Janowickich, Skopcu i Chojniku i opalaliśmy się, gdzie tylko się dało – czyli najczęściej w marszu 😉 Dopiero teraz sobie o tym filmie przypomniałem. Obrobiłem go, wrzuciłem na Youtube i niniejszym udostępniam. Mocnych wrażeń! Chociaż mnie osobiście filmik ten jakoś dziwnie rozrzewnia…
Grzegorz Tomicki

Continue reading… →

Gerhart Pohl: Czy jestem jeszcze w swoim domu? Ostatnie dni Gerharta Hauptmanna

Gerhart Pohl: Czy jestem jeszcze w swoim domu? Ostatnie dni Gerharta Hauptmanna
Gerhart Pohl: Czy jestem jeszcze w swoim domu? Ostatnie dni Gerharta Hauptmanna

Kiedy dowiedziałem się, że Gerhart Hauptmann – laureat literackiej Nagrody Nobla w 1912 roku – umarł we własnym domu w Jagniątkowie niedługo po zakończeniu wojny, byłem niezmiernie ciekaw, jak wyglądały jego ostatnie dni. Teraz już wiem. Okazało się bowiem, że ktoś napisał o tym niezwykle przejmującą książkę. Autor nazywa się Gerhart Pohl, a książka nosi tytuł Czy jestem jeszcze w swoim domu? Ostatnie dni Gerharta Hauptmanna – czyli tak, jakby była napisana właśnie dla mnie! Przeczytałem ją niedawno w nieopublikowanym przekładzie Henryka Wańka (dziękuję autorowi za udostępnienie), ale jestem pewien, że tłumaczenie Małgorzaty Urlich-Kornackiej jest równie świetne. Wydawnictwo Znak ma przecież swoją markę. Jeśli ciekawi was mało znany fragment historii Dolnego Śląska oraz ostatnie dni wielkiego człowieka – tudzież Historii i Człowieka w ogóle – sięgnijcie po tę książkę.

Continue reading… →

„Prawda Materii” Grzegorza „Siwego” Pawłowskiego

Wybierałem się na spotkanie autorskie, a poszedłem na wernisaż. Bo w Domu Hauptmannów, bo Grzegorz Pawłowski, bo rzadka okazja. I z kilku innych tyleż rozumnych, co nieistotnych powodów. Ale przede wszystkim: bo tak. Bo tak mi się zachciało. I nie ma co wymyślać. Mogłem nie pójść na spotkanie, to nie poszedłem. Mogłem pójść na wernisaż, to poszedłem. To wszystko. Pełna swoboda i pełna radocha z tej swobody. Czego chcieć więcej?

Szedłem przez Dolinę Szczęścia i jak zwykle byłem szczęśliwy, bo w Dolinie Szczęścia szczęście nigdy mnie nie opuszcza. Takie już mam Szczęście do tej Doliny. Właśnie przestało padać, wyjrzało słońce, wiosna stanęła nad Czeską Strugą jak głupia, bez żadnych wyjaśnień.

Wernisaż był klawy, autor był klawy, klawe były prace autora. Wstąpił we mnie duch optymizmu i mamiłem się myślą – tak jak lubię – że duch ten zostanie już we mnie na zawsze. Ale po oficjalnych mowach, przemowach i rozmowach, wyszedłem na chwilę na tyły, czyli do Ogrodu Ducha Gór, aby zaczerpnąć trochę majowego powietrza. I nagle znalazłem się między światami. Z przodu miałem trawę, drzewa i śpiew ptaka jednego z drugim – albowiem prawdziwej radości nie zaznaje się w pojedynkę – z tyłu zaś dobiegał mnie gwar kultury i sztuki wziętej na języki, kocioł ludzkiego gadania, z którego niczego nie można było rozumieć.

Mogłem uciec do lasu, ale nie uciekłem. Mogłem nie wracać do ludzi, ale wróciłem. Prawdziwej radości nie zaznaje się w pojedynkę.

Więcej – i bardziej na temat 😉 – o wernisażu „Prawda Materii” Grzegorza „Siwego” Pawłowskiego wkrótce w miesięczniku „Odra”.



Mistrzostwa Polski w Rzeźbie ze Śniegu. Szklarska Poręba 2019

Mistrzostwa Polski w Rzeźbie ze Śniegu w Szklarskiej Porębie (22-23.02.2019). Wyniki:

I miejsce w kategorii Profesjonaliści – Akademia Sztuk Pięknych Wrocław, w kategorii amatorzy – „Alibaba albo coś”.Liceum Plastyczne w Jeleniej Górze. Rzeźba „Kameleon”.

II miejsce w kat. prof. – ASP Łódź, w kat. amatorzy „Kolorowe Łapy” z Brzegu. Rzeźba „Odmienny Bałwan”.    

Continue reading… →

No właśnie

Autor rzeźby: Grzegorz Pawłowski

Właśnie wróciłem z krótkiej łazęgi po górach i lasach, objadłem się fasolką po bretońsku i zacząłem przeglądać zdjęcia, które ze sobą przyniosłem. Właśnie zastanawiałem się, jakim zgrabnym komentarzem opatrzyć fotkę drewnianego świniaka – stojącego przy Widnokręgu nieopodal Starej Chaty Walońskiej – który najbardziej mnie ujął, albowiem zawsze ujmowały mnie rzeczy wzniosłe i piękne. I właśnie wtedy w programie III Polskiego Radia usłyszałem, że ktoś się zająknął o Szklarskiej Porębie, co nie zdarza się często, a był to właśnie Grzegorz Pawłowski – twórca rzeczonej świni – o którym szedł właśnie w Trójce reportaż. Poniechałem myśli o komentarzu, który właśnie napisałem. Życie pisze najlepsze komentarze do tego, co nas właśnie spotyka i o czym właśnie myślimy, choć nie zawsze są to komentarze jasne i oczywiste. No właśnie. A może także dlatego ujęła mnie ta rzeźba, że odkąd mieszkam w Szklarskiej Porębie, nie spotkałem tu jeszcze ani jednej prawdziwej świni, tylko tę jedną drewnianą. Właśnie sobie pomyślałem, że może lepiej nie wywoływać świni z lasu. A z Grzegorzem Pawłowskim muszę sobie kiedyś pogadać, niekoniecznie o świniach, choć czemu nie? Właśnie.



Tajemniczy ogródek

W długi weekend po Karkonoszach kręciły się tłumy różnych takich, więc umyśliłem sobie poszukać miejsca skrojonego na nieco osobniejszą miarę. I tak oto wiedziony pism swędem znalazłem się w mikroskopijnej niczym ludzie szczęście w nieszczęściu dolince, na której nie tylko rosły całkiem osobne roślinki, ale i ktoś wybudował mikroskopijny pomnik Ducha Gór – albo czegokolwiek innego, w co akurat wierzył.

Podobnie też jak ludzkie szczęście, ów zaimprowizowany tajemniczy ogródek położony jest tam, gdzie jego miejsce. Czyli całkiem blisko udeptanych szlaków, za to dobrze ukryty przed okiem ciekawskich. 

Continue reading… →