Category Archives: Ciekawostki

Duch Gór

Pomnik Karkonosza na Skwerze Radiowej Trójki
Pomnik Karkonosza na Skwerze Radiowej Trójki. Fot. Grzegorz Tomicki.

„Rübezahl jaki jest, każdy widzi: rosochate rogi, diabelski ogon i koźle kopyta”, jak podaje w Nowych Atenach Benedykt Chmielowski. Według bałamutnych informacji Duch Gór – inaczej Liczyrzepa, Karkonosz, Rzepiór, Rzepolicz, Rübemzal, Krakonoš, Krkonoš, przez chrześcijan zwany też dla hecy Panem Janem (Dominus Johannes) – jest postacią fantastyczną, czyli realnie nieistniejącą. A przecież od lat stoi jak wół w centrum Szklarskiej Poręby i każdy go może sobie nie tylko zobaczyć, ale i dotknąć. Dotykanie go brudnymi łapami tudzież zwracanie się do niego poufale per „Panie Janku” nie jest jednak wskazane. Nie dlatego, żeby Rzepolicz był szczególnie obrażalski. Powód jest bardziej prozaiczny: Karkonosz to w gruncie rzeczy straszny wesołek (z akcentem na „straszny”) i lubi od czasu do czasu zrobić komuś kuku. A lepiej żebyście nie wiedzieli, co to takiego 😉

Continue reading… →

W Żelaznym Tyglu

Żelazny Tygiel Waloński (5)

W Żelaznym Tyglu Walońskim w Szklarskiej Porębie jeńców nie biorą. Przy pomocy czterech żywiołów i pomysłowych narzędzi przekuwają niedzielnych turystów w prawdziwych ludzi z żelaza, bo tylko tacy zasługują na łaskę tutejszego Ducha Gór. A z tutejszym Duchem Gór nie ma żartów. Osobiście nie sprawdzałem, bo się bałem 😉

Do Żelaznego Tygla Walońskiego trafić jest dziecinnie łatwo. Idziemy po prostu z centrum Szklarskiej Poręby ulicą 1 Maja, aż do numeru 66a.

W najbliższym sąsiedztwie znajdziemy też inne atrakcje: Wioskę Indiańską Canoe, ruiny domu Jana Sztaudyngera i Czerwoną Jamę. Niewiele dalej położone są Leśna Huta Zaułek Szklarzy i Stara Chata Walońska Juna. Od tej ostatniej zaś możemy powędrować dalej do Wodospadu Szklarki.



W wysokie Karkonosze

Pod Łabskim - Szrenica (24)

Na moją pierwszą wędrówkę w wysokie Karkonosze – i w ogóle w wysokie góry – zdecydowałem się o siódmej rano, zaraz po przebudzeniu. Spojrzałem przez okno na Szrenicę i nagle zachciało mi się tam wejść – rzecz jasna, o własnych, zupełnie nieprzygotowanych do tego nogach. O ósmej byłem już w drodze, a o dziewiątej zastanawiałem się, czy aby z niej nie zawrócić, bo serce zaczęło walić mi jak młot i nie chciało przestać.

Continue reading… →

We Wlastimilówce

Odra 2017-12

W grudniowej „Odrze” znajdziecie mój tekst o tym, jak to dwa lata temu we Wlastimilówce zachwyciłem się obrazami artysty, o którego istnieniu nie miałem wcześniej pojęcia. Obawiam się, że takich malarzy może być dużo więcej. Bo ja się w ogóle na malarstwie nie znam. Ale pisać umiem jak mało kto 😉 Jeżeli nabraliście podejrzeń, że rzecz jest mało poważna, a może i nie na temat, to macie rację. Dlatego czytania tekstu pt. „We Wlastimilówce”, zamieszczonego w „Odrze” 12/2017 na stronie 136, szczerze odradzam. Namiary podaję dla przestrogi. Dla porządku dodam, że autor nazywa się Grzegorz Tomicki. To właśnie ja. Kłaniam się nisko.  

Continue reading… →