
A kiedy przemierzycie już wszystkie sudeckie, karkonoskie i izerskie góry, zajdźcie do Muzeum Mineralogicznego w Szklarskiej Porębie, aby się dowiedzieć, co one mają w środku 😉

„Rübezahl jaki jest, każdy widzi: rosochate rogi, diabelski ogon i koźle kopyta”, jak podaje w Nowych Atenach Benedykt Chmielowski. Według bałamutnych informacji Duch Gór – inaczej Liczyrzepa, Karkonosz, Rzepiór, Rzepolicz, Rübemzal, Krakonoš, Krkonoš, przez chrześcijan zwany też dla hecy Panem Janem (Dominus Johannes) – jest postacią fantastyczną, czyli realnie nieistniejącą. A przecież od lat stoi jak wół w centrum Szklarskiej Poręby i każdy go może sobie nie tylko zobaczyć, ale i dotknąć. Dotykanie go brudnymi łapami tudzież zwracanie się do niego poufale per „Panie Janku” nie jest jednak wskazane. Nie dlatego, żeby Rzepolicz był szczególnie obrażalski. Powód jest bardziej prozaiczny: Karkonosz to w gruncie rzeczy straszny wesołek (z akcentem na „straszny”) i lubi od czasu do czasu zrobić komuś kuku. A lepiej żebyście nie wiedzieli, co to takiego 😉
Obiekty SPA w Szklarskiej Porębie i okolicy: Szklarska Poręba 4family *RESORT*SPA* Blue Mountain Resort – Szklarska Poręba Cristal Resort – Szklarska Poręba Czarny Kamień Resort & Spa – Szklarska Poręba Hotel Mała Bawaria – Szklarska Poręba Villa Wernera Hotel & Spa – Szklarska Poręba ⇒ Zobacz więcej
Wejdź na wyższy stopień włóczykijstwa – zdobądź Górską Odznakę Turystyczną!
„Książeczka GOT” służy do zbierania punktów dla zdobywających Górską Odznakę Turystyczną. Zawiera tabelki do ewidencji wycieczek, miejsca na potwierdzenia wycieczek (pieczątki) oraz skrócony regulamin GOT wraz z wykazem punktów weryfikacji GOT.
Na moją pierwszą wędrówkę w wysokie Karkonosze – i w ogóle w wysokie góry – zdecydowałem się o siódmej rano, zaraz po przebudzeniu. Spojrzałem przez okno na Szrenicę i nagle zachciało mi się tam wejść – rzecz jasna, o własnych, zupełnie nieprzygotowanych do tego nogach. O ósmej byłem już w drodze, a o dziewiątej zastanawiałem się, czy aby z niej nie zawrócić, bo serce zaczęło walić mi jak młot i nie chciało przestać.
W grudniowej „Odrze” znajdziecie mój tekst o tym, jak to dwa lata temu we Wlastimilówce zachwyciłem się obrazami artysty, o którego istnieniu nie miałem wcześniej pojęcia. Obawiam się, że takich malarzy może być dużo więcej. Bo ja się w ogóle na malarstwie nie znam. Ale pisać umiem jak mało kto 😉 Jeżeli nabraliście podejrzeń, że rzecz jest mało poważna, a może i nie na temat, to macie rację. Dlatego czytania tekstu pt. „We Wlastimilówce”, zamieszczonego w „Odrze” 12/2017 na stronie 136, szczerze odradzam. Namiary podaję dla przestrogi. Dla porządku dodam, że autor nazywa się Grzegorz Tomicki. To właśnie ja. Kłaniam się nisko.
Dwunaste już wydanie naprawdę świetnego przewodnika. Poręczny (mały rozmiar, zmieści się w kieszeń), praktyczny (mnóstwo map, zdjęć i opisów wykraczających poza standardowe informacje), porządnie wydany (solidny papier i półtwarda okładka), obszerny (156 stron!) i niedrogi (od 15 zł). Już korzystałem i jeszcze długo mi pewnie posłuży. Gdybym miał przejść wszystkie proponowane w nim trasy, życia by nie starczyło 😉 Szczerze polecam!
Grzegorz Tomicki
10 listopada 2017 r.